piątek, 27 stycznia 2017

January favourites / Ulubieńcy stycznia - makijaż, kosmetyki, moda, muzyka, literatura.


Koniec miesiąca zdecydowanie nadszedł zbyt szybko. To był iście pracowity styczeń pod względem nauki, pracy, rozwoju. Jestem z niego dumna, chociaż mógłby jeszcze trochę potrwać, żebym zdążyła zrobić wszystko, co sobie zaplanowałam.

Wróćmy na ziemię, oto małe podsumowanie z prozy życia codziennego:

 Piosenka stycznia: Natalia Przybysz - Niebieski




Cytat:
Gdy od­czu­wamy brak sa­mych siebie, wszys­tkiego nam brak. - J.W. Goethe


Literatura: W. Łukaszewski - "Wielkie i te nieco mniejsze pytania psychologii"

Niezbędnik stycznia: Moje cieplutkie, białe futerko

Szminka miesiąca: GR Longstay Liquid Matte Lipstick No10 



_________________________________________________________________________________




♠ Przyznajmy, że jest w tym trochę prawdy. ;)
  
Continue Reading

wtorek, 24 stycznia 2017

Codzienność i rutyna zabijają każdego z nas #2 / Jak oszczędzać i jak wydawać pieniądze? / Money Planner do pobrania!


Dzień dobry w kolejnej części cyklu. Dziś o pieniądzach.

Jak to się dzieje, że nie wydaję, a nie mam?

Przed tym pytaniem stawałam zdecydowanie zbyt wiele razy. Własne mieszkanie, samochód, praca, przyjemności, jakieś wakacje, jakiś prezent, książka na studia lub nagły przypływ zakupoholizmu... może trudno w to uwierzyć, ale na wszystko znajdą się pieniądze, jeśli tylko trochę je skontrolujemy.

Wszytko leży w naszym podejściu do pieniądza.

Spirala kredytów, odkładanie "na później" rachunków za prąd, dryfowanie w obłokach nagłych przypływów gotówki i bezmyślne pozbywanie się jej gdzie popadnie... Jeśli w Twojej głowie pojawiły się zrezygnowane słowa "taaaak, skądś to znam...", to pocieszę Cię i powiem, że
 jest nadzieja.



1. Zmierz się z tym twarzą w twarz.

No cóż, to najmniej przyjemna rzecz w całym procesie. Musisz obliczyć, ile wydajesz, a ile zarabiasz. Zacznij od przychodów. Praca dodatkowa, wypłata z etatu, dodatkowe świadczenia, stypendium, etc... Dodaj do siebie to wszystko, ale pamiętaj - licz tylko te przychody, których jesteś pewien! - Drobne kieszonkowe od rodziców od czasu do czasu nie wlicza się do budżetu!

2. Rozchody...

No niestety - czas na to, co wycieka Ci z portfela. Kredyt, rata za telefon, abonament, internet, karnet na basen... podliczamy wszystko to, co na papierze i, co ma określoną datę opłaty. Jedzenie, paliwo i krem pod oczy zostawiasz na potem.


Na tym etapie już wiesz, czy wydajesz więcej niż zarabiasz. Jeśli ta brutalna prawda Ciebie dotyczy - przygotuj się na restrykcyjne następne punkty!


3. No i co nam zostaje?

To, za co musimy sobie poradzić przez resztę miesiąca. Podziel kwotę na tygodnie i porozdzielaj dalej na...

Jedzenie
Rób tylko raz w tygodniu duże zakupy do lodówki i przeznacz na to z góry określoną kwotę. Niech to będzie jeden konkretny dzień. Zanim w ogóle wejdziesz do sklepu, zrób listę zakupów i przejrzyj, co tak naprawdę jest Ci potrzebne. Ustal też menu na calusieńki tydzień, żeby niczego Ci nie zabrakło. Rachunek wyniósł mniej, niż z góry zaplanowany na to fundusz? NIE WYDAWAJOdłóż do jakiejś szufladki.

Chemia 
Ogólnie - artykuły gospodarstwa domowego. Tutaj też przeznacz określoną kwotę i najlepiej rób te zakupy razem ze spożywczymi. Proszek, płyn do płukania tkanin albo odświeżacz powietrza - nie kupujesz ich co tydzień, więc to, co Ci zostanie... NIE WYDAWAJ. Odłóż do jakiejś szufladki.


Ekstra
Tutaj będą pieniądze, które przeznaczysz w tygodniu na te "nieoczekiwane" i "bezterminowe" wydatki. Lakier do paznokci w szalonym, ulubionym kolorze lub... nagle musisz kupić uszczelkę do kranu - te pieniądze będą tylko na to czekać. Jeśli masz samochód - pamiętaj o paliwie! A to, co Ci zostanie... NIE WYDAWAJ. Odłóż do jakiejś szufladki!

4. Nie zapominaj o przyjemnościach!
Jak można zauważyć w tym planie - zawiera on całkiem motywujący program oszczędzania, który zależy tylko od Ciebie. Zbierz te "resztki" raz w miesiącu. policz i... wydaj sobie z tego spokojnie jakieś 20%. To ważne! Sprawianie sobie przyjemności to podstawa motywacji. 
Reszta to Twoje pierwsze oszczędności! 
Gratulacje! :)



Tutaj pobierz darmowy Money Planner




Continue Reading

piątek, 20 stycznia 2017

Zakupy - Louis Vuitton, Chanel & more /
Organizer DIY


Pomiędzy antropologią filozoficzną, a historią psychologii znalazłam chwilę, aby napisać o moich przebojach zrób-to-sam. Przeszukałam miliony stron i absolutnie NIGDZIE nie znalazłam organizera, który... organizuje wszystko. Mogę zdobyć zestawy, bogate w miliony osobnych saszetek i segregatorków, ale, żeby tak wszystko w jednym... niemożliwe.


Aby zbudować ten oto prototyp, potrzebowałam filcu (jako usztywniacz), grubego materiału na cover oraz guzik, wstążkę, elastyczną tasiemkę i kilka innych tkanin. Odpaliłam maszynę do szycia i zbudowałam taki oto prototyp. Już wiem, że nie mieści on wszystkiego, czego bym sobie życzyła. Na pewno dojdzie jeszcze jedna przekładka i kilka kieszonek z zewnątrz, a całość jednak będzie wymagała porządnego zamka błyskawicznego.... ALE - to i tak całkiem funkcjonalny gadżet. Jak Wam się podoba? A może widziałyście gdzieś podobny organizer? Potrzebuję inspiracji.


_________________________________________________________________________________

Każdego roku planuję tzw. Wielkie, Próżniackie Zakupy
To genialny sposób, aby zaspokoić potrzebę "chcę mieć, bo po prostu chcę to mieć i będę miała"
Nie wiem, jak Wy, ale ja uważam, że 
każdy organizm wymaga trochę egotycznych doświadczeń
Co w tym roku znalazło się na mojej liście zakupów? 
Oto kilka must-have 2017:


_________________________________________________________________________________


_________________________________________________________________________________


_________________________________________________________________________________


Nie wstydźmy się być kobietami. ;)
Continue Reading

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Organizacja ślubu - moje zaproszenia i sala /
Konkurs i paczka dla Was - co w niej będzie?


Ach, ten piękny dzień! Ostatnio, jak o nim rozmyślałam, to zostało mi jeszcze z 1,5 roku... a teraz się okazuje, że z 1,5 roku zrobiło się 7 miesięcy!

Jak to się stało?! 
Nie wiem. 
Wiem tylko, że czas ucieka, a tu trzeba wszystko zorganizować.
 Za co się zabrać? Kiedy co i jak? Będę się dzielić na bieżąco.

Wysyłanie zaproszeń.
"Łeeee... jeszcze czaaas na zaproszeeenia" - no nie, nie ma czasu. Ludzie przecież muszą sobie zaplanować ten dzień, a na parkiecie nie ma tańczyć tylko Para Młoda z Rodzicami. Najlepszy termin? Właśnie teraz - przełom stycznia i lutego. Zaczynają się deklaracje urlopowe w miejscach pracy, zaczyna się kupowanie wakacji po okazyjnych cenach na Malediwy, więc to najlepszy moment, żeby dać gościom do zrozumienia, że mają się w ten wielki dzień na żadne Hawaje nie wybierać! 




Wybór był trudny, ale w końcu padło na rustykalne kartoniki. Jedno zaproszenie to: eko-koperta, kartonik z zaproszeniem oraz kartonik z bilecikiem (powyżej) z uroczego sklepu decoris. Przyznam, że miałam ambicję zrobić sama takie zaproszenia, ale... no powiedzmy, że ich ilość mnie przerosła. :)

_________________________________________________________________________________

Zdecydowanie mam obsesję na punkcie stylu rustykalnego.
Sala.

I takim rustykalnym echem będzie się obijać całe wesele. Potrzebowałam sali, która jest surowa. Niekoniecznie ma to być stodoła (chociaż stodoły też są urocze), ale wtedy nie miałabym, gdzie upchać swoje akcenty... a tak? Mam malowniczo otoczone miejsce, z którym mogę zrobić, co mi się żywnie podoba! W którym nie ma przepychu i barokowych, tłustych aniołków, baloników i wstążeczek, a jest spokój, elegancja i ... i tyle mi wystarczy:


i nie muszę nic mówić. :)

_________________________________________________________________________________

To tyle na dziś z cyklu #WeddingAlert, a na zakończenie chcę podziękować za zaskakujące zainteresowanie blogiem, miło mi, że w dobie miliardów różnych stron, ktoś jeszcze potrafi się zatrzymać, a co najważniejsze... zatrzymuje się tu.

Konkurs już się robi, paczki tworzą, ale pokusiło mnie, żeby zdradzić tylko jeden "składnik" całej paczuchy : znajdzie się tam moja własnoręcznie stworzona i zaprojektowana biżuteria! :) To prototypy, a do kolekcji jeszcze daleka droga, ale tymi początkami myślę, że warto się podzielić. Uszyłam z tej okazji całe mooorze oryginalnych saszetek, które tę biżuterię będą przechowywać.




Continue Reading

czwartek, 12 stycznia 2017

"Moda przemija - styl pozostaje"
- moje 3 autorskie style /
#fashion is a declaration!


Najwyższy już czas opowiedzieć Wam o tym, od czego się zaczęło.

... a zaczęło się od pracy.

Potwornie żmudnej, metodą prób i błędów wypracowałam to! MAM! W końcu to, co wewnątrz jest też na zewnątrz. Wszystkie moje wnętrzności, pełne pasji i zaangażowania, znajdziecie w Magicznej Trójcy. Opowiem i objaśnię, więc zacznijmy:




Zacznijmy od RetroPruderie. U podstaw znajdziemy żelazne zasady Chanel. Przede wszystkim pamiętajmy, że wulgarność to tandeta. Pruderia to wartość ponadczasowa. Nie brakuje tam uniformów z prywatnych, klasztornych szkół dla dziewcząt prosto z XIX wieku. Jest kapelusz, jest kołnierzyk, ale nie ma tam poczciwości. Tam kryje się pewność siebie i ta "bezczelność w oczach", Styl RetroPruderie ma tupet, intensywne barwy na ustach i mocno zarysowane, czarne brwi. W tym stylu czuję się silną, tajemniczą kobietą z klasą. Oblana złotem.






Barwny, ciężki, eklektyczny styl. Pełen odwagi i charyzmy. Mocne oczy - blade usta, każdy kolor dozwolony. EclecticRush powstał z #NIEPRZEJMOWANIASIĘ. Po prostu - jest wolny, jest manifestem mojego charakteru, potrzeby wyrazu, wewnętrznego buntu (tak, po okresie nastoletnim wciąż się to zdarza i przyznajmy się w koncu do tego!). Pełen złota antycznego, różowego, każdego. Obfitują w niego naturalne kamienie szlachetne, wyrażone w sporej dawce biżuterii i dodatków. Nie wyobrażam sobie lata bez EclecticRush.






Dostojny styl niezależnej kobiety. Kobiety, która może nawet czasem jest zbyt pewna siebie, ale ma w tym swój urok. KitschyPosh zbudowane zostało według postrzegania mnie przez najbliższych, a trochę według tych chwil w moim życiu, kiedy potrzebuję bardziej niż zwykle postawić na swoim. Wychodzę z ram, pełna srebra, ze szminką w szalonym kolorze, z zaplecionymi niedbale dobieranymi warkoczami, za to z pięknie wyprasowaną koronką. Czasami w kompletnie niedopasowanych. dizajnerskich, drogich butach - tu mój kawałek próżności i gadżeciarstwa znalazł swoje ujście.



I tak oto jestem. Więcej o moich inspiracjach "przeczytacie" w Magazynie Piękna, gdzie opisuję i aktualizuję na bieżąco inspirujących mnie projektantów: Magazyn Piękna
Jeśli chcecie się trochę już ze mną zapoznać "na żywo", możecie obejrzeć film: Moje Must-Have

Pierwszy raz, moje style ujrzały światło dzienne - teraz czas na to, żebym to ja ujrzała światło dnia. 

:)
Continue Reading

wtorek, 10 stycznia 2017

Moja najważniejsza decyzja w życiu
/ zapowiedź konkursu + charakterystyka bloga /
ruszam!



Te oto słowa usłyszała kiedyś moja biedna Mama. Dla jasności- zdjęcie po lewej jest moje i widać, jak bardzo jestem na nim niezadowolona z życia, więc nie ma co się dziwić, że chciałam się ze świata natychmiast wyprowadzić.

_________________________________________________________________________________

Cieszę się, że tak podobał Wam się planner i ochoczo go pobieraliście - obiecuję więcej w przyszłości. Wiem też, że echem odbija się malusieńki cień zainteresowania moją osobą w kwestii zarówno modowej, jak i rozwojowej działalności Kitsch&Vintage. Proszę o cierpliwość - najpierw ja się trochę poprzedstawiam, powypełniam wszystkie karty strony, a już niebawem wielkie otwarcie tego i owego. W "tym i owym" moc atrakcji, fajerwerków, ochów, achów, a nawet konkurs, więc, proszę państwa - warto czekać! 

_________________________________________________________________________________

... ale postanowiłam jednak się nie wyprowadzać. Egzystuję, funkcjonuję, rosół ugotuję. W moim życiu wiele było sytuacji, w których chciałam się jednak przenieść na inną planetę, ale finalnie postanowiłam zrobić coś innego...


Jak pomyślałam - tak zrobiłam. Stworzyłam świat pełen moich definicji piękna, szyku i klasy, najlepiej skrojony świat w galaktyce. Gdzie: "nic nie muszę", i zawsze: "nie szkodzi!". Gdzie nie trzeba się z niczego tłumaczyć i wszystko zawsze jest osiągalne . Ludzie tam nie wstydzą się siebie, wyrażają głośno swoje opinie, a za "kocham Cię" - nie oczekują oklasków. Tam jestem ja, z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, w piękny dzień popijam espresso z prosecco i pracuję nad sobą. Tworzę, a owocami będę dzielić się tu (też).


Kitsch 
- bo kiczem są moje wielgaśne, plastikowe, żółte okulary
i kiczem jest dzisiaj podnoszenie głowy do góry.

Vintage
- bo w swych strojach łączę każde pokolenie,
  vintage to ja - to ja będę ponadczasowa.




Continue Reading

piątek, 6 stycznia 2017

Codzienność i rutyna zabijają każdego z nas #1 - jak uratować związek? /
Do pobrania week planner 4 free.

Oto nastał początek pierwszej serii na tym blogu.

Ja doskonale znam uczucie, kiedy rutyna niszczy związek. W międzyczasie pojawiają się nam w głowie różne myśli dotyczące własnej osoby i wszystko zbiera się niepostrzeżenie w lekki żal dotyczący każdej sfery naszego życia:

"Mam dość, co z moim życiem? Nie chcę, ale muszę."

Albo coś w tym stylu.

Nic dziwnego, bo jak inaczej nazwać utarte schematy
 w pogoni za dobrobytem wszystkich tylko nie mnie?



No bo faktycznie jest tylko łan łej tiket - 
albo w tym wielkim świecie organizujemy sobie niezależny kawałek dostosowany
do nas albo mieszamy się w olbrzymi tłum i jesteśmy potwornie nieszczęśliwi.



Bynajmniej nie próbuję przez to powiedzieć, że mamy rzucić wszystko, zdjąć z siebie odpowiedzialność za byt i funkcjonowanie w społeczeństwie. Po prostu - proszę mi wierzyć - to się wszystko da pogodzić i ta seria właśnie o tym będzie. 

Dziś o związkach:

Niepielęgnowany związek umiera powoli i bezszelestnie.

Praca-dom-dziecko-obiad-praca-naczyń_mycie-sen

Znany schemat? Ja go znam, chyba lepiej niż mi się wydaje. Kilka tricków wymagających sporych pokładów energii, ale nie zapominajmy, że święty spokój, proszę państwa, to po śmierci.

1. 45 minut mniej w łóżku = wspólne śniadanie

~ chwila wspólnoty przed kolejnym, pracowitym dniem. Najlepiej podzielić się obowiązkami przygotowywania śniadania. Bez kawy nie będę funkcjonować? Codziennie niech ktoś podaje kawę do łóżka, wymieniajcie się, zeby bylo sprawiedliwie!


2. Tablica korkowa i farba tablicowa to zbawienie dla ludzi wiecznie się mijających

~ niech Wam wejdzie w nawyk bazgrolenie po niej. Niezależnie od tego, jak bardzo się mijacie - pozostawienie kilka miłych słów dla drugiej osoby albo chociażby kilku bazgrołów, to małe i przyjemne zaspokajanie potrzeby czułości. Ze względu na brak miejsca - u nas farbą tablicową oblaliśmy nasze drzwi!


3. Obowiązkowa randka z ustaloną częstotliwością i kwiatek z buziakiem

~ umówmy się, kilkuletnie związki troszkę to zaniedbują, więc nic złego w szczerym kwiatku ustalonym wczesniej. A jak się na to miło czeka!

4. Motywujący sms na kolejny pracowity dzień

~ no nie powicie mi, że nie macie czasu napisać do Ukochanej osoby motywującego do "walki o piękną, wspólną przyszłość" smsa.

5. Niedziela bez planu

~ to najfajniejszy czas. Być może pracujecie/ uczycie się w weekendy, ale niech ten dzień będzie poświęcony każdemu z Was z osobna. Rozdział ciekawej książki, ulubiony film, lekcja makijażu dla Pań na youtube... na to jest teraz czas!


Jak zobaczycie w moim plannerze nie ma niedzieli - to właśnie dlatego. Pobierajcie, drukujcie, zaplanujcie i pielęgnujcie!


better together!



Continue Reading

poniedziałek, 2 stycznia 2017

12 rzeczy, które zrealizuję w roku 2017 / My TO-DO Wishlist

I oto nastał...

Trudno mi ukryć (więc nie będę tego robić), że rok 2017 jest dla mnie rokiem wyjątkowym. W morzu nauki, nawału pracy i wielu innych priorytetowych "to-do", nie było mi ciężko wysnuć topowych wydarzeń i postanowień. Niektóre są próżne i banalne w wykonie, a niektóre wymagają jeszcze więcej pokładów siły niż dotychczas. Jedno jest pewne - to dla mnie jak dotąd najważniejszy rok w życiu - a to dlatego że...


1. Wychodzę za mąż





To oczywiście bezkonkurencyjne pierwsze miejsce - tak, wyjdę za mąż AD 2017! O organizacji wesela i całej ceremonii będzie na pewno jeszcze mowa, a może nawet powstanie kilkutomowy cykl o tym ekscytującym dla każdej Kobitki czasie. Tymczasem...






26.08.2017 - Save the Date! :)






2. Uskutecznię Kitsch&Vintage


Przyznam się bez bicia, że do tej pory mało miałam czasu na własną działalność, ale cały grudzień porządkowałam sobie czas i mój napięty grafik tak, żeby priorytety były nimi faktycznie i co najważniejsze - FIZYCZNIE



3. Uporządkowane Studio-Pracowanie


Jestem istną agentką do zadań specjalnych. W poprzednim roku jedyne, czego pragnęłam, to to, żeby doba miała 48 godzin. W tym roku tak nie będzie (między innymi z uwagi na punkt drugi). Nadszedł styczeń, a ja z ulgą muszę przyznać, że nie jestem terminatorem i nie muszę robić perfekcyjnie 2743628 rzeczy naraz, więc podejmuję ryzyko i rezygnuję z bezpiecznych ścieżek wymagających ode mnie 1000% normy. Dziś wybieram siebie i wkraczam w plan z pełną parą i wiarą, bo nie mam absolutnie nic do stracenia!

4. Obowiązkowy Beauty-Relax-Day przynajmniej raz na dwa tygodnie


I nie ma wymówek! Ja też powinnam odpocząć, wyłączyć telefon, poczytać gazetę i położyć jakąś ciapaję na twarz... w tym roku stanowcze NIE dla manicure z jedną ręką w lampie, a z drugą w zestresowanym kalendarzu!


5. Mniej kawy -
więcej yerby!


bo za chwilę dostanę zawału!





6. Mój Dom rustykalnie


Nie wiem, czy to oznaka starzenia się, ale duże miasto po niespełna dekadzie - męczy mnie. Marzenie o własnym domku na wsi jeszcze musi zaczekać na okolice roku 2019, więc póki co - zaczynam bawić się w lekki Home Decor, o czym na pewno jeszcze napiszę.

7. Kurs: Wedding Planner



Kolejny etap ścieżki mojego rozwoju.



8. Stworzę własną linię biżuterii


... i kolejny szczebel! :)


9. Spędzę wakacje we Florencji





Nasza wymarzona podróż poślubna


10. Doszlifuję ukraiński



Wypadałoby, skoro już znam cyrylicę. :)




11. Rzucę palenie


Z dwóch powodów. 
Po pierwsze: Mój Narzeczony urwie mi głowę
a po drugie: panna młoda w welonie i wianku z peonii z papierochem w łapie? 
Coś nie za bardzo mi to gra.


12. Będę chodzić na basen minimum dwa razy w tygodniu


Religia nie pozwala mi schudnąć, ale trzymać formę bardzo chętnie, a ostatnio się nieco zaniedbałam.

3... 2... 1...

Start!


Continue Reading